Trener, który chce, żeby klienci mogli się sami zapisywać, prędzej czy później trafia na to pytanie. Założyć profil w Booksy? Zrobić własną stronę? A może jedno i drugie?
Odpowiedź zależy od tego, czym dokładnie ma się zająć narzędzie. Bo Booksy i strona internetowa robią dwie zupełnie różne rzeczy, choć na pierwszy rzut oka wyglądają podobnie.
Co Booksy robi dobrze
Booksy to przede wszystkim kalendarz. Klient widzi wolne terminy, klika, rezerwuje. Dostaje przypomnienie przed wizytą, więc rzadziej zapomina. Ty nie musisz odpisywać na wiadomości w stylu „a czy w czwartek o 18 jest coś wolnego?”.
Jest jeszcze jedna zaleta: Booksy to też wyszukiwarka. Ludzie przeglądają aplikację i mogą tam trafić na Ciebie, nawet jeśli wcześniej o Tobie nie słyszeli.
Ile to kosztuje
Abonament Booksy Biz kosztuje 145 zł netto miesięcznie za jedną osobę w kalendarzu. Do tego dochodzi Boost, czyli promowanie profilu w wyszukiwarce Booksy. Za każdego nowego klienta, który znajdzie Cię dzięki Boost, oddajesz 45% netto wartości jego pierwszej wizyty, minimum 25 zł netto.
Przykład: jeśli pierwszy trening kosztuje 150 zł, z tej kwoty około 67 zł netto idzie do Booksy. Płacisz to raz za każdego nowego klienta, ale przy kilku nowych osobach w miesiącu robi się z tego realna kwota.
Ceny w takich aplikacjach się zmieniają, więc przed decyzją zawsze sprawdź aktualny cennik.
Czego Booksy za Ciebie nie zrobi
Trening personalny to nie strzyżenie. Do fryzjera można pójść do kogokolwiek, kto ma wolny termin w sobotę. Trenera wybiera się na miesiące. Ktoś ma Ci powierzyć swoje zdrowie, ciało i pieniądze za cały pakiet. Ta decyzja nie zapada przy wolnym okienku w kalendarzu.
Profil w Booksy wygląda tak jak profile wszystkich innych trenerów w okolicy. Ta sama ramka, te same pola, gwiazdki, cena. Klient przewija listę i porównuje. Jeśli jedyne, co Cię wyróżnia, to cena za godzinę, będziesz się ścigać ceną.
Do tego klienci zostają na cudzej platformie. Wiadomości, historia, opinie. Jeśli kiedyś zrezygnujesz z abonamentu, część tego zostaje po drugiej stronie.
Co daje własna strona
Strona to miejsce, w którym ktoś decyduje, czy chce trenować właśnie z Tobą. Możesz tam pokazać, jak pracujesz, z kim, jakie efekty osiągają Twoi podopieczni i dlaczego Twoja metoda działa. Możesz opisać pakiety, współpracę online, plan dietetyczny, cokolwiek sprzedajesz poza pojedynczym treningiem.
Strona pracuje też w Google. Kiedy ktoś wpisze „trener personalny” i nazwę swojej dzielnicy, ma szansę trafić na Ciebie, a nie na listę w aplikacji, gdzie stoisz obok konkurencji.
No i wszystko jest Twoje. Adres, treść, kontakty od klientów. Nikt nie zmieni Ci zasad z dnia na dzień.
Booksy kontra własna strona w skrócie
| Booksy | Własna strona | |
|---|---|---|
| Główne zadanie | Kalendarz i rezerwacje | Przekonanie klienta, że chce trenować właśnie z Tobą |
| Skąd przychodzą klienci | Z wyszukiwarki w aplikacji | Z Google, Instagrama i poleceń |
| Wygląd | Ta sama ramka i pola co u innych trenerów | Twój układ, Twoje treści, Twoja marka |
| Co pokażesz | Usługi, cenę, opinie i wolne terminy | Metodę pracy, efekty podopiecznych, pakiety, współpracę online |
| Koszt | 145 zł netto miesięcznie plus prowizja Boost od nowych klientów z aplikacji | Jednorazowo za wykonanie, potem abonament za hosting i utrzymanie |
| Przypomnienia o wizycie | Wbudowane | Przez podpięty kalendarz rezerwacji |
| Do kogo należą dane | Wiadomości, historia i opinie zostają na platformie | Adres, treść i kontakty są Twoje |
Nie musisz wybierać
Najrozsądniejsze rozwiązanie dla większości trenerów to połączenie obu rzeczy. Strona jest wizytówką i miejscem, w którym klient się przekonuje. Kalendarz, czy to Booksy, czy inne narzędzie do rezerwacji, jest przyciskiem „Umów się”, który na tej stronie wisi.
Jest w tym jeszcze jedna korzyść. Jeśli kierujesz klientów ze swojej strony, Instagrama czy polecenia prosto do swojego kalendarza, nie płacisz prowizji Boost, bo ci ludzie nie przyszli z wyszukiwarki Booksy. Płacisz wtedy tylko abonament. Boost możesz włączyć świadomie, jako dodatkowe źródło nowych osób, a nie jako jedyny sposób na klientów.
Co wybrać w Twojej sytuacji
Dopiero zaczynasz i nie masz jeszcze bazy klientów. Booksy z Boost może dać Ci pierwsze osoby, zanim ktokolwiek usłyszy o Tobie inną drogą. Licz się z prowizją, ale traktuj ją jak koszt pozyskania klienta.
Sprzedajesz pakiety, prowadzenie online albo masz już stałych podopiecznych. Tu bardziej przyda się strona. Ludzie płacący za kilka miesięcy współpracy chcą wiedzieć, komu ufają, a nie tylko gdzie jest wolny termin.
Chcesz rosnąć stabilnie. Strona jako fundament, kalendarz do rezerwacji podpięty pod nią, Booksy jako jeden z kanałów, a nie cały biznes.
Najczęstsze pytania
Czy mogę podpiąć Booksy pod własną stronę?
Tak. Przycisk „Umów się” na stronie może prowadzić prosto do Twojego kalendarza w Booksy. Klient przekonuje się na stronie, a rezerwuje w kalendarzu. Za takie rezerwacje nie płacisz prowizji Boost, bo ta osoba nie trafiła do Ciebie przez wyszukiwarkę aplikacji.
Ile realnie kosztuje Booksy z Boost w miesiącu?
Policzmy na przykładzie: abonament to 145 zł netto. Jeśli w danym miesiącu Boost przyprowadzi trzech nowych klientów, a pierwszy trening kosztuje u Ciebie 150 zł, prowizja wyniesie około 67 zł netto od każdego z nich. Razem wychodzi około 350 zł netto. Przed decyzją sprawdź aktualny cennik, bo stawki się zmieniają.
Co się stanie z klientami, jeśli zrezygnuję z Booksy?
Część tego, co zebrało się w aplikacji, czyli wiadomości, historia wizyt i opinie, zostaje po stronie platformy. Dlatego warto, żeby klienci znali też Twoją stronę. Jej adres i kontakty zebrane przez nią zostają z Tobą niezależnie od tego, z jakiego kalendarza korzystasz.
Jeśli zastanawiasz się, jak mogłaby wyglądać strona, która przekonuje klientów i od razu prowadzi ich do Twojego kalendarza, umów bezpłatną konsultację. Pokażę Ci, co sprawdzi się w Twoim przypadku.
Umów bezpłatną konsultację