Pierwszy pomysł na więcej klientów to często reklama. Trochę pieniędzy, przycisk „Promuj” i czekanie na wiadomości. Potem przychodzą polubienia, kilka nowych obserwacji i ani jednego zapisu.
Reklama trenera personalnego nie musi być droga, ale musi mieć dokąd prowadzić. Zanim zapłacisz za kliknięcia, przygotuj miejsce, w którym ktoś po kliknięciu od razu wie, co zrobić dalej. Inaczej płacisz za ruch, z którego nic nie zostaje.
Dlaczego pierwsza reklama zwykle przepala budżet
Pierwsze kampanie trenerów często rozbijają się o te same rzeczy.
- Reklama prowadzi na profil na Instagramie. Ktoś klika, widzi siatkę zdjęć i rolek, przewija chwilę i wraca do swojego feedu. Na profilu nie ma jednego miejsca, które mówi: tu się zapisujesz.
- Nigdzie nie ma ceny. Klient nie wie, czy go na Ciebie stać. Napisanie „ile to kosztuje?” to dla wielu osób za duży krok, więc po prostu nie piszą.
- Nie ma jednego przycisku do zapisu. Jeśli kontakt to „napisz na DM, zadzwoń albo wypełnij formularz”, część osób utknie na wyborze i odłoży decyzję na później.
- „Promuj post” zamiast przemyślanej kampanii. Przycisk w aplikacji jest wygodny, ale daje mało kontroli nad celem i odbiorcami. Łatwo skończyć z reklamą, która przynosi wejścia na profil i polubienia, a nie zapytania.
Reklama robi tylko jedno: przyprowadza ludzi. To, co zrobią dalej, zależy od miejsca, do którego trafią.
Co przygotować, zanim zapłacisz za reklamę
Zanim wydasz pierwszą złotówkę, sprawdź trzy rzeczy.
Strona z jasną ofertą i ceną „od”
Osoba z reklamy daje Ci kilka sekund. W tym czasie musi zrozumieć, z kim pracujesz, co dostaje i ile to mniej więcej kosztuje. Nie musisz pokazywać pełnego cennika. Wystarczy cena „od” przy każdej usłudze i jedno zdanie o tym, co jest w środku.
Na stronie powinien być jeden wyraźny przycisk do zapisu, widoczny bez przewijania. Jeśli prowadzisz podopiecznych zdalnie, strona jest jeszcze ważniejsza, bo nikt nie zobaczy Cię na sali. Więcej o tym w tekście o tym, dlaczego przy treningu online strona jest ważniejsza niż kiedykolwiek.
Wizytówka Google z opiniami
Część osób, które zobaczą Twoją reklamę, nie kliknie od razu. Wpisze Twoje imię w Google, żeby sprawdzić, kim jesteś. Jeśli trafi na wizytówkę z prawdziwymi opiniami klientów, łatwiej jej zaufać. Jak ją założyć bez własnego studia, opisałem w artykule o wizytówce Google dla trenera personalnego.
Jeden konkretny cel
„Więcej klientów” to nie jest cel reklamy. Cel to jedna rzecz, którą ktoś ma zrobić po kliknięciu, na przykład zapisać się na pierwszy trening albo na bezpłatną konsultację. Jeden cel, jedna oferta, jeden przycisk.
Prosty pierwszy test na Meta
Poniżej przykład pierwszego testu na Facebooku i Instagramie. To nie przepis na pewny wynik, tylko sposób, żeby za niewielkie pieniądze sprawdzić, czy Twoja oferta w ogóle przyciąga zapytania.
- Lokalny zasięg. Ustaw lokalizację wokół siłowni, w której trenujesz, albo dzielnic, z których realnie dojeżdżają Twoi klienci. Ktoś z drugiego końca miasta raczej nie będzie przyjeżdżał kilka razy w tygodniu.
- Mały budżet testowy na 7 dni. Taki, którego stratę przełkniesz bez nerwów. W pierwszym tygodniu chodzi o sprawdzenie, nie o zarabianie.
- Krótkie wideo z treningu. Kilkanaście sekund: Ty przy pracy, prawdziwa sala, prawdziwy podopieczny, oczywiście za jego zgodą. Pokazuje, jak wygląda trening z Tobą, czego grafika z hasłem nie zrobi.
- Jedna oferta. Na przykład pierwszy trening w konkretnej cenie. Ta sama oferta w reklamie i na stronie, do której reklama prowadzi.
Kampanię ustaw w Menedżerze reklam, a nie przyciskiem „Promuj” w aplikacji. Jako cel wybierz ruch albo pozyskiwanie kontaktów, a nie rozpoznawalność czy aktywność.
Po tygodniu masz pierwsze dane. To nie wyrok, tylko punkt odniesienia do kolejnego testu: innego wideo, innej oferty albo innego obszaru.
Jak sprawdzić, czy reklama działa
Polubienia, wyświetlenia i nowe obserwacje dobrze wyglądają w statystykach, ale nie płacą rachunków. Licz to, co zbliża Cię do klienta:
- ile osób wysłało zapytanie albo wypełniło formularz,
- ile z nich przyszło na pierwszy trening,
- ile zostało z Tobą na dłużej.
Podziel wydaną kwotę przez liczbę osób, które się zapisały. Wychodzi koszt pozyskania jednego klienta. Porównaj go z tym, ile zarabiasz na kliencie w pierwszym miesiącu, i od razu widać, czy test ma sens.
Żeby to policzyć, musisz wiedzieć, skąd przyszło zapytanie. Najprościej zapytać przy pierwszym kontakcie: „skąd o mnie wiesz?”. Możesz też podpiąć do strony analitykę albo piksel Meta, wtedy część tej pracy zrobi się sama.
Kiedy reklama nie ma sensu
Są sytuacje, w których lepiej na razie nie płacić:
- nie masz jeszcze miejsca, do którego reklama może prowadzić, czyli strony z ofertą i przyciskiem zapisu,
- nie masz wolnych godzin, więc nawet dobre zapytania nie zamienią się w klientów,
- nie wiesz, do kogo chcesz mówić, i liczysz, że reklama sama to za Ciebie ustali,
- budżet na test to pieniądze, których brak naprawdę odczujesz.
Wtedy lepiej zacząć od sposobów, które kosztują czas, a nie pieniądze. Zebrałem je w tekście o tym, jak zdobyć pierwszych klientów bez płatnych reklam. Reklama ma sens wtedy, gdy wzmacnia coś, co już działa.
Chcesz, żeby Twoja reklama prowadziła na stronę, która zamienia kliknięcia w zapytania? Umów bezpłatną konsultację, a pomogę Ci ją przygotować.
Umów bezpłatną konsultację