Coraz więcej trenerów przenosi część albo całość swojej pracy do internetu. Plany treningowe wysyłane zdalnie, konsultacje przez wideorozmowę, kontakt z klientem bez konieczności spotkania się na siłowni. To wygodne dla obu stron i realnie zwiększa zasięg, bo klient nie musi mieszkać w tym samym mieście co trener. Problem w tym, że praca online zabiera coś, na czym trener stacjonarny mógł się oprzeć bez zastanowienia: fizyczne miejsce, które samo w sobie budowało zaufanie. Zresztą nawet trener pracujący w dużej, sieciowej siłowni mierzy się z podobnym problemem z innej strony: to miejsce buduje zaufanie za niego, dopóki z niego korzysta.
Siłownia mówi za trenera, zanim on cokolwiek powie
Klient wchodzący na salę widzi sprzęt, innych ćwiczących, plakietki, czasem certyfikaty na ścianie. Zanim jeszcze zamieni z trenerem słowo, ma już wrażenie, że trafił w konkretne, realne miejsce. Trener online tego nie ma. Cała jego wiarygodność musi się zmieścić w tym, co widać na ekranie, zanim ktokolwiek zdecyduje się zapłacić za coś, czego nie może dotknąć ani zobaczyć na własne oczy.
Co zastępuje siłownię w oczach klienta
Nie da się odtworzyć fizycznego miejsca w internecie, ale da się zbudować jego odpowiednik. Konkretny opis, jak wygląda współpraca krok po kroku. Realne zdjęcia, nie stockowe uśmiechy. Jasno napisane, komu trener pomaga i w czym się specjalizuje. Sposób kontaktu, który działa od razu, bez czekania kilku dni na odpowiedź. Wszystko to, co w świecie stacjonarnym klient wyczuwał intuicyjnie, w internecie musi zostać nazwane wprost, bo nikt tego nie zobaczy sam.
Dlaczego sam Instagram tu nie wystarczy
Profil pokazuje charakter i codzienną pracę, ale nie odpowiada w uporządkowany sposób na pytania, które zadaje sobie ktoś gotowy zapłacić za trening prowadzony wyłącznie zdalnie. Jak wygląda pierwszy kontakt. Co dokładnie dostaje w ramach współpracy. Ile to kosztuje i jak wygląda rozliczenie. Przy trenerze stacjonarnym część tych wątpliwości rozwiewa sama wizyta na miejscu. Przy trenerze online nie ma takiej wizyty, więc strona musi wziąć na siebie całą tę pracę.
Ryzyko, które łatwo przeoczyć
Trener działający wyłącznie online konkuruje w zupełnie innej skali niż trener przypisany do jednego miasta. Klient szukający wsparcia zdalnego może wybierać spośród dziesiątek osób w całej Polsce, nie tylko w swojej okolicy. To dobra wiadomość, bo rynek jest większy, ale oznacza też, że łatwiej zniknąć w tłumie, jeśli jedynym punktem kontaktu jest profil wyglądający tak samo jak setki innych.
Prowadzisz albo planujesz prowadzić trening online i zastanawiasz się, jak to pokazać w sposób budzący zaufanie?
Umów bezpłatną konsultację